wtorek, 1 stycznia 2019

Upływ czasu

Dzisiaj jest 1 stycznia 2019 roku. Rozpoczyna się nowy rok. O starym, który jeszcze 365 dni temu  był nowym, będziemy powoli zapominać. I tak cyklicznie – każdego roku. To chyba jeden z dowodów, że czas upływa. Dlatego jakże dobrze jest zatrzymać się na chwilę i popatrzeć na świat w skali 1:87. Wydaje się, że nie ulega on zmianom. Świat zatrzymał się w miejscu miłym dla oka. W okolicach Szembruka, zarówno wczoraj, jak i dziś, mamy lata 60. XX w. na pomorskiej prowincji. A może w miniaturze czas upływa inaczej? 


piątek, 21 grudnia 2018

Nalepki kierunkowe i inne

Rzadko zdarza się, by modelarze i kolekcjonerzy przy miniaturach wagonów towarowych dbali o wykonanie imitacji nalepek, które w pierwowzorach w skali 1:1 umieszcza się w kratkach do tego przeznaczonych. Kratki znajdują się z lewej strony w ścianach bocznych (jak pokazuje strzałka na poniższej fotografii). Kierując się zasadą jak najwierniejszego odwzorowania oryginału, wagony bez nalepek nie powinny poruszać się po modelowym szlaku.    

























W praktyce od dawna posługiwano się wieloma wzorami nalepek o różnym przeznaczeniu. Ponadto wzory ulegały zmianom, tak jak zmieniały się przepisy dotyczące eksploatacji wagonów. Zamieszam dwie reprodukcje dwóch ciekawych nalepek kierunkowych, zaczerpnięte z podręcznika Władysława Gaya Ładowanie Wagonów Towarowych, wydanego w 1955 r. Zwłaszcza druga z nalepek, wydrukowana z użyciem koloru (winno być niebieskiego), dobrze odzwierciedla charakter dekady lat 50. XX w. Eksport węgla via porty morskie należał do zadań priorytetowych. By ułatwić zadanie prawidłowego zestawiania pociągów opracowano siedem wzorów z odmienną formą nadruku niebieskiego (obramowanie, pasek pionowy, kółko itp.). W ten sposób wiadomo było, bez wczytywania się w treść nalepki, do którego z siedmiu portów należy kierować wagon.    











 





Wykonanie imitacji nalepek w skali 1:87 wymaga trochę wprawy. Kratki w modelach fabrycznych stanowią jeden odlew ze ścianami wagonu. Dlatego należy mozolnie, bardzo małym pędzelkiem (użyłem pędzla wielkości 00), niejako zakraplać zagłębienia kratek rozcieńczoną białą farbą (może lepiej odrobinką ugru). Pozostając w latach 50. pokazuję nalepki "umieszczone za kratkami" taboru charakterystycznego dla epoki. Użyłem matowej farby akrylowej Vallejo.


Zdarza się (jak np. przy wapniarce produkcji Fleischmana), iż producent kratkę wykonał w postaci płaskiego wydruku. Wobec tego zastosowanie opisanej metody wykonania nalepek nie jest możliwe. Jak sobie poradzić z problemem braku nalepki? To już zadanie na przyszłość. 









niedziela, 16 grudnia 2018

Uniwersalna metoda

Niedawno opisałem metodę wykonania imitacji rdzawych nalotów przy pomocy markera olejowego i suchych pasteli, którą zastosowałem do pokrycia "rdzą" tarcz kół kolejowych. Tym razem postanowiłem pokazać, jak bardzo uniwersalna jest to metoda. Na "części metalowe" starej węglarki Roco nałożyłem różnego rodzaju ślady korozji. W tym celu użyłem patyczka do uszu i pędzla. W założeniu model ma odwzorowywać oryginał noszący ślady bardzo intensywnej eksploatacji. Miniatura, która stała się przedmiotem waloryzacji zapewne nie spełnia współczesnych standardów modelarskich, nie mniej wydaje się, że po nałożeniu imitacji śladów eksploatacji może cieszyć oko. A jak opisywana "rdza" wygląda w fotograficznym powiększeniu można zobaczyć klikając w dolny obrazek.
  


czwartek, 13 grudnia 2018

Minął rok

Po raz kolejny przekonałem się, że czas mija bardzo szybko. Dzisiejszego wieczora to już rok od kiedy rozpocząłem prezentację własnego pomysłu na uprawianie modelarstwa kolejowego w skali 1:87. W takim razie przydałoby się kilka słów posumowania. Czynię to poniżej.
Niewątpliwie praca nad kolejnymi wpisami dała mi wiele satysfakcji. Blog posiada niewielką, choć chyba stałą liczbę czytelników, a to zarówno w Polsce, jak i za granicą. Zapewne dokonywane przeze mnie wpisy pojawiają się zbyt rzadko. No cóż, to tylko  hobby – zajęcie wykonywane w wolnej chwili. Ponadto każdy kolejny wpis jest poprzedzony wielogodzinną pracą na modelem, a także jej dokumentowaniem. A to jest zajęcie trudne samo w sobie. Uważam, że wciąż brakuje mi doświadczenia, jak w prosty i zrozumiały sposób pokazać i opisać realizowane przeze mnie pomysły. Chyba powinni tego uczyć w szkole. Ale dość narzekania. Nie zamierzam zamykać bloga. Dlatego nadal zapraszam dotychczasowych jego odbiorców by nadal tu zaglądali, a także proszę by zachęcali do tego tych, którzy jeszcze na blog nie trafili. A teraz dzisiejszy materiał fotograficzny. Podobno najlepiej świętuje się na łonie natury. Dlatego tym razem w miniaturze idylliczny świat podmokłych łąk z "okolic Szembruka".

                 

sobota, 8 grudnia 2018

Rdza na zestawie kołowym w 45 sekund

Uprzednio napisałem, że przy trzecim z modeli wagonów grudziądzkich konieczne będzie wykonanie poprawek i uzupełnień jeszcze pełniej upodobniających go do oryginału. Do tychże należało naniesienie odwzorowania rdzawego nalotu na tarcze kół. W takich wypadkach zwykle malowałem tarcze pędzlem, używając farby (najlepiej olejnej) o odpowiedniej barwie, powstałej po zmieszaniu jasnej rdzy (np. odpowiednik Humbrol 113) i czerni. Minusem przyjętej metody była konieczność odczekania co najmniej kilku godzin na wyschnięcie farby.
Tym razem postanowiłem zastosować inną, jak się okazało niezwykle prostą metodę, i... chyba z równie dobrym skutkiem. Użyte narzędzia i materiały pokazuje pierwsza fotografia (oraz, czego ona nie pokazuje, przydatna jest benzyna ekstrakcyjna i papier ścierny "180"). 
Szybkie pokrycie tarczy kołowej imitacją rdzawego nalotu przebiegało następująco. Najpierw tarczę odtłuściłem benzyną ekstrakcyjną. Następnie pomalowałem brązowym markerem olejowym. Zanim przyschła warstewka emalii, przy pomocy pędzla delikatnie wklepałem i wtarłem w nią proszek z suchej pasteli, który przygotowałem wcześniej, ścierając kredkę na papierze ściernym. Jak sądzę cała operacja nie zabrała mi więcej niż 45 sekund. Już przy pierwszym kole uzyskany efekt zardzewienia przerósł moje oczekiwania, co chyba dobrze widać w powiększeniu. Na zakończenie prezentacja zestawów kołowych osadzonych w maźnicach wagonu.



           

środa, 5 grudnia 2018

Ten trzeci z Grudziądza: 25532 By

Tym razem pracom waloryzacyjnym poddałem trzecią, nomen omen z III epoki modelarskiej, miniaturę trójosiowego wagonu grudziądzkiego (również pochodzącą "ze stajni" Roco). Inaczej niż uprzednio wagonowi nadałem charakterystyczne zbrązowiałe ściany, zakurzoną ostoję i części biegowe. Wykonanie modelu wymaga jeszcze kilku uzupełnień i poprawek. Braki widać na powiększeniu fotograficznym. Natomiast poniższa jego prezentacja to tylko przed-, przedpremiera. 





To jeszcze widok na kompletny grudziądzki secik z trzeciej epoki. Moim zdaniem bardzo malowniczy.

wtorek, 27 listopada 2018

» Akcja zima « (cz. 3)

No to raz jeszcze powracamy do "akcji zima". Dziś to raczej rzadki widok. Dawniej takie stosy drewnianych zasłon przeciwśnieżnych, od wiosny do jesieni można było spotkać w wielu miejscach sieci PKP.