Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wagony węglarki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wagony węglarki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 stycznia 2025

Mniej brudu raz jeszcze [P.K.P. 301319 Wddo]

Prace wykonane przeze mnie zazwyczaj fotografuję w sztucznym świetle w improwizowanym atelier piwnicznej modelarni. Niestety nie zawsze wystarczająco dobrze udaje się odwzorować na fotografii to, co widać gołym okiem. Tak było również w przypadku modelu węglarki o numerze 301319 serii Wddo, pokazanej we wpisie o tytule "Mniej brudu?". Ściany wagonu wydają się jakieś płaskie, zbyt równe nawet jak na pojazd po stosunkowo niedawno odbytej naprawie głównej. Dlatego ponowiłem próbę sfotografowania modelu raz jeszcze. Tym razem przy świetle dziennym. Choć nie było to łatwe. Bowiem zimowy dzień był pochmurny i deszczowy, a krótkie przejaśnienia pojawiały się tylko na chwilę. A wyszło to tak...

Klikając w fotografię zobaczysz ją większą


środa, 15 stycznia 2025

Mniej brudu na wagonie... W jaki sposób?

Dzisiaj opowieść o tym, w jaki sposób przygasiłem połysk plastiku pudła węglarki. Podstawowe materiały i użyte narzędzie pokazuje fotografia.

Pracę wykonywałem w dwóch etapach.

Etap 1. polegał na pomalowaniu zewnętrznych powierzchni ścian mieszanką lakieru bezbarwnego i rozcieńczalnika (w stosunku 60-70% do 40-30%), do której dodałem kilka kropel wash'a. Malowałem dwukrotnie dużym płaskim pędzlem, szybkimi ruchami nakładając stosunkowo rzadką miksturę. Drugą warstwę nakładałem zaraz po przyschnięciu pierwszej. Wymaga to pewnej wprawy, sprowadzającej się do jednorazowych delikatnych pociągnięć pędzla. Inaczej bowiem na skutek rozcieńczalnika zawartego w miksturze zmyciu może ulec nie utwardzona jeszcze pierwsza warstwa malarska.

Etap 2. sprowadzał się do bardzo delikatnego wtarcia w świeżo pomalowane ściany (przy pomocy pędzla) niewielkich dawek proszków suchej pasteli. Proszki, o barwach ziemistych i rdzawych, wcierałem po odparowaniu rozcieńczalnika, lecz jeszcze zanim lakier wysechł. Ostatnią czynnością było delikatne starcie nadmiaru proszków przy pomocy patyczka kosmetycznego zwilżonego wodą demineralizowaną (taką jak do żelazek).

Po całkowitym wyschnięciu nałożonej mikstury, tym samym trwałym przylgnięciu proszków, tu i tam dokonałem niewielkich uzupełnień, poprawek oraz drobnych przebarwień, wykorzystując wash'e akrylowe o różnych odcieniach szarości.



 

sobota, 11 stycznia 2025

Mniej brudu?

Od dłuższego czasu zastanawiałem się w jaki sposób usunąć plastikową powierzchowność fabrycznych modeli wagonów towarowych lecz inaczej niż poprzez odwzorowanie śladów intensywnej eksploatacji. Chodzi o to aby zabiegami modelarsko-malarskimi uzyskać naturalnie wyglądające ściany wagonów, ale bez nadmiernych przyciemniających je przebarwień. Do tej pory próby waloryzowania modeli według zasady "mniej brudu" ostatecznie kończyły się na wykonaniu dość silnych zabrudzeń. W przypadku trzecioepokowej węglarki widocznej na fotografii jednak udało się zachować zgodny z pierwowzorem ciepły jasny kolor ścian (w skali 1:1 to skutek używania pigmentu czerwieni żelazowej). Zarazem udało się "zgubić" połysk plastiku.

Klikając w fotografię zobaczysz ją większą

       

czwartek, 19 grudnia 2024

Ciemniejszy odcień czerwono-brązowego

Na 56 stronie szóstego tomu Güterwagen – niezwykłego dzieła autorstwa S. Carstensa, P. Schellera oraz H. Westermanna, odnajdujemy barwną fotografię kilkunastu wagonów znajdujących się w porcie miejskim w niemieckim Rostocku. Tamże oprócz wagonów w oznaczeniu kolei dawnego NRD, zauważamy węglarki PKP. Zdjęcie wykonano latem 1960 r., co w świecie modelarstwa kolejowego przypisuję się epoce IIIc. Uwagę zwraca kolor ścian wagonów, które są ciemno czerwonobrązowe. Mając do dyspozycji wizerunki wagonów utrwalonych na fotografii postanowiłem odwzorować takie właśnie barwy na modelu węglarki od znanego producenta modeli Roco. O metodzie wykonania i zastosowanych materiałach napiszę wkrótce.

Klikając w fotografię zobaczysz ją większą



 

poniedziałek, 11 listopada 2024

Stare dobre emalie olejne

W zasadzie zrezygnowałem z malowania modeli emaliami olejnymi. Uznałem, iż  nowoczesne farby akrylowe mają wiele zalet, wśród których do najważniejszych należą szybkie schnięcie i możliwość mycia narzędzi malarskich w wodzie (dlatego szkoda czasu na "zabawy" z olejami). W praktyce jednak okazało się, że wadą akryli jest zbyt łatwe ścieranie się ich z pomalowanej powierzchni, a nawet odpadanie warstewki większymi płatami (m.in. przy szlifowaniu papierem ściernym). 

Z kolei zupełnie niedawno – używając starych olejnych Humbroli do wykonania poprawek szarych ścian wagonu krytego – na nowo odkryłem zalety tego rodzaju farbek. Długi czas schnięcia? No cóż – modelarstwo nie jest to hobby dla niecierpliwych. Natomiast fenomenalną zaletą olejnych materiałów malarskich jest możliwość pracy "na mokro", tzn. w stanie silnie rozcieńczonym. Co ważne w takim przypadku nie następuje utrata przyczepności świeżej emalii do malowanej powierzchni, zwłaszcza gdy trzeba zetrzeć jej nadmiernie nałożoną warstwę.

Opisaną właściwość postanowiłem wykorzystać przy wykonaniu drobnych uzupełnień wewnątrz skrzyni modelu węglarki (tej, do której wcześniej wykonałem ładunek zwojów drutu). Inspiracją stała się pokazana już wcześniej fotografia z książki Węzeł kolejowy Katowice. Widać na niej, że wewnętrzne powierzchnie desek węglarek są podniszczone i zszarzałe. Aby uzyskać taki efekt w pomniejszeniu zastosowałem rozcieńczoną matową emalię barwy białej. Nałożyłem ją miękkim pędzlem na ścianki skrzyni (wcześniej pomalowane na niedookreślone prawie czernie i ciemne brązy). Następnie delikatnie starłem jej nadmiar bawełnianą szmatką nawiniętą na wykałaczkę. W ten sposób uzyskałem efekt laserunku, tzn. przenikania się barw.

Natomiast efekt wewnętrznych powierzchni drzwi – odartych z powłoki malarskiej i pordzewiałych, uzyskałem przy zastosowaniu olejnego wash'a Light Rust od wytwórcy AMMO MIG. W tym wypadku wash również został nieco rozcieńczony, dzięki czemu powierzchnia nie jest jednolita pod względem kolorystycznym. Ponieważ pędzel został już ubrudzony rdzawym specyfikiem pomalowałem (również "na mokro") "zdeformowane mechanicznymi urządzeniami ładunkowymi" obwodziny skrzyni.

Swoją drogą o innych przydatnych właściwościach produktu Hubrola (w tym przypadku nr 113) napisałem już wcześniej w innym miejscu.

Kliknij w zdjęcie, zobaczysz je w większym rozmiarze.  

Kliknij w zdjęcie, zobaczysz je w większym rozmiarze.

 

piątek, 1 listopada 2024

Zwoje drutu stalowego (4)

Na ostatnim zdjęciu poprzedniego wpisu widać, że wiązadełka są za grube (w opisywanym przypadku zostały wykonane z drutu o grubości 0,2 mm). Dlatego uznałem, że mogą one stanowić jedynie tymczasowy element pomocniczy. Natomiast trwałe zachowanie kształtu zwoju uzyskałem poprzez zapuszczenie pomiędzy żyłki 2-3 kropel rzadkiego kleju cyjanoakrylowego. Po chwili, gdy klej przysechł, wiązadełka zostały odcięte. Oczywiście odbiega to od pierwowzoru. Choć z drugiej strony, gdy przyglądamy się fotografii ładunku zwojów na rzeczywistym wagonie wiązadeł właściwie nie dostrzegamy.

Kierując się zachowaniem realizmu modelarskiego uznałem, że drut w pomniejszeniu powinien posiadać barwę zupełnie świeżego wyrobu stalowego. Dlatego ustabilizowane klejem zwoje pomalowałem stosownym metalizerem Metal Cote firmy Humbrol.

Ułożenie ładunku zwojów żyłki w skrzyni miniaturowego wagonu, w rzeczywistości bardzo lekkich i sprężystych, to zadanie o pewnym stopniu trudności. Po kilku nieudanych próbach z cyjanoakrylem, zwoje zespoliłem kroplami kleju dwuskładnikowego. Zdjęcie ukazuje stan owych pierwszych prób, gdy miniaturowe zwoje początkowo "złośliwie nie chciały" upodobnić się do wyglądu ładunku drutu stalowego.





 

niedziela, 27 października 2024

Zwoje drutu stalowego (1)

Od dłuższego czasu podejmowałem próby sporządzenia narzędzia, za pomocą którego będzie można wytwarzać w sposób łatwy i powtarzalny miniaturowe zwoje drutu stalowego. Zadanie niby proste, a jednak zadowalający efekt osiągnąłem dopiero po kilku nieudanych próbach. Źródłem inspiracji, jak miają wyglądać zwoje, stała się fotografia z archiwum niegdysiejszej Śląskiej DOKP, opublikowana w 2017 r. w książce Węzeł kolejowy Katowice (nakładem wydawnictwa Eurosprinter). Mam nadzieję, że wydawca i autorzy przymkną oko na postępek wykorzystania fotografii w celu celu edukacyjnym (niekomercyjnym) – prezentacji modelu ładunku zwojów drutu stalowego na tle pierwowzoru. Natomiast u dołu model wagonu z drutem na makiecie.

Jak wygląda narzędzie do produkcji zwojów, jak się je stosuje, oraz z jakiego materiału one powstają, opowiem w następnych odcinkach.




sobota, 20 stycznia 2024

Zdjęcia kontrolne, P.K.P. Wddo 332548

O tym, że na fotografii widać więcej już pisałem. Wybór zdjęć kontrolnych węglarki z naniesionymi śladami eksploatacji. Co tu jeszcze należy poprawić?


niedziela, 14 stycznia 2024

Projekt na jedno popołudnie, Wddo 332548

Z duszą na ramieniu postanowiłem wykonać ślady eksploatacji na pudle węglarki (modelu odwzorowanym w epoce modelarskiej IIIb, produktu firmy Brawa). Założenie było następujące: odcień nazbyt jaskrawego i ciepłego koloru ścian zastąpić barwą nieco ciemniejszą i chłodną; zarazem uzyskać efekt wypłowiałych, a także miejscami przybrudzonych desek i elementów stalowych. W tym celu użyłem silnie rozcieńczonej akrylowej farbki Vallejo 70.940, a miejscami farbki z domieszką mieszanki proszków suchej pasteli (czarnej oraz jasnego burgundu). Niepewny rezultatów przedsięwzięcia bardzo ostrożnie zacząłem pierwsze ruchy pędzlem (płaskim). Dopiero po upewnieniu się co do poprawności metody zdecydowałem się "pójść na całość". Efekt wstępnych prób został pokazany na fotografii. Nie jest to ukończony model, lecz już teraz wygląda objecująco :)



niedziela, 5 marca 2023

Węglarka niemieckiego pochodzenia [21 51 510 0458-1 .El (Wddt)]

Minął tydzień, model został wyjęty z pudełka. Krótka sesja fotograficzna i oto jest. Proszę państwa, przed nami (według nomenklatury modelarskiej) zwaloryzowana miniatura węglarki PKP pochodzenia niemieckiego, pierwotnie zaszeregowanej do grupy wagonów Linz. Produkt Roco z oznaczeniami epoki IVa, o numerze katalogowym 72681 B (oferowany w sprzedaży w zestawie dwóch wagonów, n. kat. 72681).

Kurki końcowe układu hamulcowego wagonu [21 51 510 0458-1 .El (Wddt)]

Zwiedziony rysunkiem z ulotki dołączonej przez producenta do modelu nieprawidłowo zainstalowałem imitacje kurków końcowych. Wcisnąłem je w gotowe otwory w czołownicach i... dopiero wówczas zauważyłem, że raczej nie są to właściwe miejsca dla tychże ważnych części układu hamulcowego wagonu. W celu stwierdzenia poprawności rozwiązania, jakie właśnie zaproponował producent, wszcząłem poszukiwania zdjęć pierwowzorów wagonów, których miniatura stała się powodem mojej troski (niemieckich wagonów, pierwotnie przypisanych do grupy Linz). Przeszukując internet i czasopisma nie odnalazłem ich wiele. Ponadto na fotografiach zazwyczaj słabo widać kurki. Niemniej widać, że części te montowano w uchwytach pod czołownicami. Taką też zmianę wprowadziłem w modelu. Otwory w czołownicach zostały zaślepione szpachlówką. Należy dodać, że kurki widoczne na górnych fotografiach zostały pomalowane farbą podkładową (także pomalowano imitację haków sprzęgów). Na zdjęciu dolnym kurek jest czarny.  


 

wtorek, 28 lutego 2023

Unikajmy grubaśnych uchwytów [21 51 510 0458-1 .El (Wddt)]

Musiałem być bardzo roztargniony, skoro do modelu zainstalowałem grubaśne uchwyty dołączone przez producenta. Szybko się z tego wycofałem i dorobiłem uchwyty z drutu o średnicy 0,35 mm. Tak... Teraz wagon wygląda znacznie lepiej.


 

niedziela, 26 lutego 2023

A może warto odwzorować zdeformowane obwodziny? [21 51 510 0458-1 .El (Wddt)]

Z licznie publikowanych fotografii kolei czasów minionych wynika, że w latach 70. i 80. XX w. wiele wagonów węglarek miało zniekształcone, a nawet uszkodzone górne obwodziny pudeł. Przyczyn tego stanu zapewne należy doszukiwać się w niedbałej obsłudze urządzeń mechanicznych przeznaczonych do prac ładunkowych (a może w nie dostosowaniu urządzeń do nazbyt "delikatnej" konstrukcji wagonów). Postanowiłem odwzorować takie zniekształcone obwodziny, które w pierwowzorze zwykle posiadały postać ugiętych stalowych kątowników pomiędzy słupkami pudła. W tym celu użyłem lutownicy transformatorowej. Rozgrzanym grotem lutownicy muskałem bardzo delikatnie po górnych krawędziach modelu. Wówczas powstały niewielkie zagłębienia wskutek nadtapiania tworzywa sztucznego. Kolejnym etapem było dokonanie korekty kształtu obwodziny przy pomocy skalpela, polegającej na usunięciu nadmiernych nierówności, itp. Na zakończenie zniekształcone już krawędzie wyrównałem papierem ściernym o małym ziarnie.


 

Do pudełka na dwa tygodnie... [21 51 510 0458-1 .El (Wddt)]

Nanoszenie śladów eksploatacji na miniaturze węglarki właściwie zostało zakończone. Schowałem ją do pudełka, aby po pewnym czasie spojrzeć na nią świeżym okiem. Wówczas ocenić, czy coś należy poprawić. Modelarzom nieobce jest poczucie braku dystansu, który sprzyja obiektywnej ocenie efektów własnej pracy. Polega ono na tym, że wraz z postępem robót narasta rozdźwięk pomiędzy wyobrażeniem o tym, jak docelowo powinien wyglądać model, a tym jak on wygląda. Wówczas usunięcie modelu z pola widzenia jest bardzo wskazane. Wystarczą dwa tygodnie, a może nawet jeden, by na efekty oceniać bez rozpamiętywania o tych wszystkich potknięciach warsztatowych, które zdarzają się (zdawać by się mogło) podczas niekończącej się dłubaniny.

Model jest już w pudełku, choć z nim się nie rozstaję.W następnych wpisach postanowiłem pokazać zdjęciową dokumentację, jak i co właściwie zostało wykonane. A jak teraz wygląda, wcześniej pachnący plastikiem fabryczny produkt marki Roco, ukazuje fotografia.




     

niedziela, 19 lutego 2023

Spotkanie warszatowe TMM

Dnia 18 lutego 2023 w siedzibie Stowarzyszenia Przyjaciół Kolei i Zabytków Techniki w Toruniu odbyły się warsztaty modelarskie członków stowarzyszenia związanych w projektem Toruńska Makieta Modułowa. W kilkugodzinnym spotkaniu udział wziął także piszący te słowa. Praca modelarzy była profesjonalnie filmowa przez jedną ze stacji telewizyjnych. Zapewne w niedalekiej przyszłości zobaczymy film o przedsięwzięciu hobbystycznym pod nazwą Toruńska Makieta Modułowa. Poniżej zaś migawka z warsztatów – miniatura wagonu z parku taborowego SZEM w trakcie nanoszenia śladów eksploatacji.


   

sobota, 2 lipca 2022

Węglarka ex. USTC (cd.)]

Nowe projekty modelarskie zazwyczaj rozpoczynam z entuzjazmem. Niestety mój entuzjazm przygasa gdy okazuje się, że już w trakcie pracy odkrywam niepoprawnie wykonane szczegóły miniatury, które to wcześniej nie zwracały mojej uwagi. Ale wszystko po kolei. 

Nie wiem dlaczego tym razem zabrałem się do "brudzenia", a pominąłem poprawę wyglądu klatki na nalepki (na fotografii oznaczonej literą a). Przez producenta modelu została ona namalowana na ścianie wagonu. W jaki sposób powstała jej wersja trójwymiarowa, opisałem już wcześniej przy innej okazji. Klatka na zdjęciu jeszcze nie została pomalowana.

Teraz zajmiemy się punktami b i c, to jest stopniami. Ze zdjęć oryginałów wagonów (w służbie armii amerykańskiej podczas II wojny światowej) wiadomo, że stopnie były znacznie delikatniejsze – wykonane z kątownika. W dodatku stopień manewrowego był nieco inaczej mocowany do czołownicy. Od początku założyłem, że nie będę poprawiał tych elementów. Chyba że wpadnę na pomysł, jak to zrobić. Gołym okiem uproszczone odwzorowanie stopni nie wydaje się się być rażące. Gorzej jest, gdy oglądamy zdjęcia modelu w powiększeniu. Cóż, na razie postanowiłem trzymać się planu.

Teraz przechodzimy do drugiego zdjęcia. Literą d oznaczyłem imitację prowadnika haka cięgłowego. To właśnie forma odwzorowania tego elementu przygasiła mój entuzjazm. Prowadnik wydaje się być nadmiernie uproszczony i przeskalowany. Ale w takim razie, jak wyglądał oryginał? Na nielicznych znanych mi fotografiach węglarek USTC nigdy nie widać odcinka czołownicy znajdującego się pomiędzy zderzakami. Nie znana jest mi również stosowna dokumentacja rysunkowa. Dlatego muszę zaakceptować to co wykonał producent. Zapewne kiedy rozpocznę kolejny projekt zapomnę, że w tej chwili niewiedza o tym, jak powinien być ukształtowany ów element nie daje mi spokoju.






 

sobota, 25 czerwca 2022

Węglarka ex. USTC

Jak zmieniał się model wagonu pochodzenia amerykańskiego przedstawiony na fotografii zapewne opiszę niebawem. Pokazuję go w stanie jeszcze nieukończonym. Szanowni czytelnicy przed wami produkt Tilliga. Niezbyt finezyjnie wykonany, za to stanowiący wdzięczny obiekt wprawek w nanoszeniu śladów eksploatacji.  



sobota, 13 listopada 2021

Blaszanka [388839 Wdo] cz. 4

Na dzisiejszym zachmurzonym niebie zaledwie przez chwilę majaczyły promienie słoneczne. Oświetliły makietę znajdującą się w pobliżu okna. Raz, dwa, trzy..., aparat na statyw, krótka chwila radości. I jest... Wycinek świata w skali 1:87 – model węglarki na tle modelu krajobrazu. 


 

piątek, 12 listopada 2021

Blaszanka [388839 Wdo] cz. 3

Tym razem model po poprawkach i uzupełnieniach. Tak jak uprzednio fotografowany przy sztucznym świetle pracowni. Niestety aktualna pora roku nie obdarza nas nadmiarem światła dziennego.